Gdy firma windykacyjna żąda od ciebie cudzego długu

Zwykły wpis

Wyobraź sobie Czytelniku, jakie musiało być zaskoczenie pewnej starszej pani, załóżmy, że miała na imię Krystyna, gdy znalazła w swojej skrzynce pocztowej pismo od pewnej bardzo znanej firmy windykacyjnej wzywające do zapłaty kilkuset złotych z tytułu niezapłaconych faktur na rzecz pewnego bardzo znanego operatora telefonii komórkowej. Firma straszyła oczywiście pozwem sądowym i dodatkowymi kosztami procesu i egzekucji oraz wpisem do rejestru długu, co uniemożliwi wzięcie kredytu, czy zakupy na raty. Łaskawie jednak dług rozkładała na raty.

Starsza pani wraz z mężem, pomimo skromnych emerytur, wszystkie rachunki opłacali w terminach. Skąd zatem to wezwanie do zapłaty? – zachodzą w głowę. Pewnie jakaś pomyłka, trzeba zadzwonić i wyjaśnić – rozsądnie powiedziała starsza pani. Jednakże rozmowa telefoniczna nic nie wyjaśniła. Pani po drugiej stronie telefonu grzecznie acz stanowczo powiedziała, że są nieopłacone faktury wystawione na Pani Krystyny imię i nazwisko, zapłacić trzeba, inaczej komornik, wpis do rejestru długów i inne plagi egipskie. Starsi państwo tylko ręce załamali i już skłonni byli zapłacić.

Na szczęście sprawa starszej pani trafiła do mnie. Termin zapłaty rzekomo nieopłaconych faktur upływał w roku 2009, a więc roszczenie firmy windykacyjnej było już przedawnione (roszczenia z umów o świadczenie usług telekomunikacyjnych przedawniają się po trzech latach od terminu płatności danej faktury). Dlatego zapewne firma windykacyjna nie wszczęłaby procesu sądowego, a nawet jeśli, to wystarczyłoby w sądzie podnieść zarzut przedawnienia i sąd nie zasądzi takiej należności. A jak nie będzie wyroku sądowego, to komornik nie przyjdzie do mieszkania, nie zajmie emerytury – groźby firmy windykacyjnej w tym zakresie, to strachy na lachy.

Pozostaje jednak problem figurowania w rejestrze długów, bo tam zgodnie z prawem mogą być zapisane długi nawet przedawnione. Wypytałem dokładnie Panią Krystynę o tę sprawę, sprawdziłem dokumenty i co się okazało? Po pierwsze to, że firma windykacyjna wysłała wezwanie do zapłaty zawierające ostrzeżenie o zamiarze wpisania danych o zadłużeniu do rejestru długów (a formalnie rzecz biorąc do biura informacji gospodarczej) listem zwykłym. Tymczasem zgodnie z prawem biuro informacji gospodarczej (prowadzące tzw. rejestr długów) może wpisać do rejestru informację o długu tylko wówczas, gdy wierzyciel wykaże, że wysłał do dłużnika wezwanie do zapłaty listem poleconym. A więc już tutaj mamy powód do wykreślenia Pani Krystyny z rejestru długów. Ale po drugie i istotniejsze, starsza pani zarzekała się, że nigdy nie miała telefonu w tej właśnie firmie telekomunikacyjnej.

Napisałem zatem reklamację z żądaniem wykreślania mojej klientki z rejestru długów z powodu braku wystosowania wezwania do zapłaty listem poleconym. Zażądałem również przesłania potwierdzonej za zgodność z oryginałem kopii umowy o usługi telekomunikacyjne, z której rzekomo wynika zadłużenie, celem zweryfikowania prawdziwości podpisu i danych abonenta (podejrzewaliśmy, że albo ktoś bezprawnie posłużył się danymi Pani Krystyny i podrobił podpis albo po prostu firma windykacyjna pomyliła osoby, albowiem Pani Krystyna nosi popularne nazwisko i może być wiele osób o takim samym imieniu i nazwisku).

W odpowiedzi firma windykacyjna twardo stała przy swoim, nie zgodziła się na wykreślenie z rejestru długów, ale zobowiązała się do przesłania umowy, gdy ją uzyska od firmy telekomunikacyjnej. Mijały miesiące lecz firma windykacyjna nie przesyłała tej umowy. Wobec takiego dictum wystosowałem kolejne pismo, w którym stanowczo zażądałem przesłania umowy pod rygorem uznania, że firma windykacyjna posiada wiedzę o tym, że rzekome zobowiązanie przypisywane mojej Mocodawczyni nie istnieje, gdyż istnieje prawdopodobieństwo, że wynika z umowy zawartej w wyniku przestępstwa. Dość szybko przyszła odpowiedź. Firma windykacyjna tłumaczyła się, że nie może przesłać umowy, bo firma telekomunikacyjna nie przekazała jej, ale w związku z tym, że istnieje prawdopodobieństwo, że umowa została zawarta w wyniku przestępstwa, to odstępują od windykacji i usuwają z rejestru długów wszelkie dane o rzekomym zadłużeniu Pani Krystyny.

Coś chyba było na rzeczy z tym „zawarciem umowy w wyniku przestępstwa” :), ale moja klientka nie chciała dalej drążyć tematu, była zadowolona, że przestaną ją nękać za cudzy dług.

Morał z tego taki, że nie warto poddawać się agresywnym poczynaniom firm windykacyjnych. Zwłaszcza, gdy dochodzą zwrotu długu od niewłaściwej osoby 🙂 Ale nawet jeśli rzeczywiście masz zadłużenie, to musisz mieć świadomość, że masz swoje prawa. Warto sprawdzić np., czy dług nie jest przedawniony, czy jego wysokość jest prawidłowa, czy informacja o zadłużeniu została wpisana do rejestru długów zgodnie z odpowiednią procedurą.

Jeśli masz podobny problem, to zapraszam do zostawienia komentarza lub do bezpośredniego kontaktu ze mną.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s