Bank nie może wypowiedzieć umowy kredytowej pod warunkiem

Zwykły wpis

Dostałeś z sądu przesyłkę z nakazem zapłaty zobowiązującym Cię do zwrotu całości kredytu, który bank wypowiedział? A może taki nakaz zapłaty lub wyrok sądowy już się uprawomocnił albo wydany został bankowy tytuł egzekucyjny i bank przez komornika egzekwuje od Ciebie zaległość.

Koniecznie sprawdź korespondencję z bankiem. Dlaczego? Bo niektóre sądy uznają za nieskuteczne wypowiedzenie przez bank umowy kredytu pod warunkiem, że zadłużenie nie zostanie uregulowane w terminie wskazanym przez bank. W praktyce często to wygląda tak, że w sytuacji braku płatności rat kredytowych banki wysyłają do kredytobiorców wezwania do zapłaty zaległości, jednocześnie w tym piśmie „strasząc”, że brak terminowej spłaty oznaczać będzie wypowiedzenie umowy kredytowej i konieczność natychmiastowej spłaty całości kredytu. Po takim warunkowym wypowiedzeniu, jeśli dłużnik nie spłacił zaległości, banki kierują sprawy do sądu. Niektóre sądy uważają taką praktykę za nieprawidłową, bo kredytobiorca powinien być jednoznacznie poinformowany przez bank o wypowiedzeniu umowy, bank nie może tego robić pod warunkiem nieuregulowania zaległości. W konsekwencji w takim przypadku, skoro nie było wypowiedzenia, to umowa kredytowa ciągle obowiązuje, a bank nie mógł wystawić bankowego tytułu egzekucyjnego, czy uzyskać nakazu zapłaty albo wyroku zasądzającego zwrot całego kredytu.

Dlatego sprawdź pisma od banku – może otrzymałeś tylko oświadczenie o warunkowym wypowiedzeniu umowy kredytowej, a więc np. wezwanie do zapłaty z „groźbą” uznania tego pisma za wypowiedzenie umowy w przypadku braku zapłaty i nie otrzymałeś definitywnego oświadczenia o wypowiedzeniu umowy. W takim przypadku możesz bronić się zarzutem nieistnienia dochodzonego albo już zasądzonego zobowiązania ze względu na brak wypowiedzenia umowy. Koniecznie wpisz to w sprzeciwie od nakazu zapłaty (zarzutach od nakazu zapłaty). Jeśli zaś już toczy się przeciwko Tobie postępowanie egzekucyjne, możesz spróbować wystąpić do sądu z powództwem o pozbawienie wykonalności tytułu wykonawczego.

Jeśli potrzebujesz bliższych wyjaśnień zostaw komentarz lub skontaktuj się bezpośrednio ze mną przez formularz znajdujący się tutaj albo pisząc na mój adres mail: sebastian.catewicz@gmail.com.

Reklamy

Gdy firma windykacyjna żąda od ciebie cudzego długu

Zwykły wpis

Wyobraź sobie Czytelniku, jakie musiało być zaskoczenie pewnej starszej pani, załóżmy, że miała na imię Krystyna, gdy znalazła w swojej skrzynce pocztowej pismo od pewnej bardzo znanej firmy windykacyjnej wzywające do zapłaty kilkuset złotych z tytułu niezapłaconych faktur na rzecz pewnego bardzo znanego operatora telefonii komórkowej. Firma straszyła oczywiście pozwem sądowym i dodatkowymi kosztami procesu i egzekucji oraz wpisem do rejestru długu, co uniemożliwi wzięcie kredytu, czy zakupy na raty. Łaskawie jednak dług rozkładała na raty.

Starsza pani wraz z mężem, pomimo skromnych emerytur, wszystkie rachunki opłacali w terminach. Skąd zatem to wezwanie do zapłaty? – zachodzą w głowę. Pewnie jakaś pomyłka, trzeba zadzwonić i wyjaśnić – rozsądnie powiedziała starsza pani. Jednakże rozmowa telefoniczna nic nie wyjaśniła. Pani po drugiej stronie telefonu grzecznie acz stanowczo powiedziała, że są nieopłacone faktury wystawione na Pani Krystyny imię i nazwisko, zapłacić trzeba, inaczej komornik, wpis do rejestru długów i inne plagi egipskie. Starsi państwo tylko ręce załamali i już skłonni byli zapłacić.

Na szczęście sprawa starszej pani trafiła do mnie. Termin zapłaty rzekomo nieopłaconych faktur upływał w roku 2009, a więc roszczenie firmy windykacyjnej było już przedawnione (roszczenia z umów o świadczenie usług telekomunikacyjnych przedawniają się po trzech latach od terminu płatności danej faktury). Dlatego zapewne firma windykacyjna nie wszczęłaby procesu sądowego, a nawet jeśli, to wystarczyłoby w sądzie podnieść zarzut przedawnienia i sąd nie zasądzi takiej należności. A jak nie będzie wyroku sądowego, to komornik nie przyjdzie do mieszkania, nie zajmie emerytury – groźby firmy windykacyjnej w tym zakresie, to strachy na lachy.

Pozostaje jednak problem figurowania w rejestrze długów, bo tam zgodnie z prawem mogą być zapisane długi nawet przedawnione. Wypytałem dokładnie Panią Krystynę o tę sprawę, sprawdziłem dokumenty i co się okazało? Po pierwsze to, że firma windykacyjna wysłała wezwanie do zapłaty zawierające ostrzeżenie o zamiarze wpisania danych o zadłużeniu do rejestru długów (a formalnie rzecz biorąc do biura informacji gospodarczej) listem zwykłym. Tymczasem zgodnie z prawem biuro informacji gospodarczej (prowadzące tzw. rejestr długów) może wpisać do rejestru informację o długu tylko wówczas, gdy wierzyciel wykaże, że wysłał do dłużnika wezwanie do zapłaty listem poleconym. A więc już tutaj mamy powód do wykreślenia Pani Krystyny z rejestru długów. Ale po drugie i istotniejsze, starsza pani zarzekała się, że nigdy nie miała telefonu w tej właśnie firmie telekomunikacyjnej.

Napisałem zatem reklamację z żądaniem wykreślania mojej klientki z rejestru długów z powodu braku wystosowania wezwania do zapłaty listem poleconym. Zażądałem również przesłania potwierdzonej za zgodność z oryginałem kopii umowy o usługi telekomunikacyjne, z której rzekomo wynika zadłużenie, celem zweryfikowania prawdziwości podpisu i danych abonenta (podejrzewaliśmy, że albo ktoś bezprawnie posłużył się danymi Pani Krystyny i podrobił podpis albo po prostu firma windykacyjna pomyliła osoby, albowiem Pani Krystyna nosi popularne nazwisko i może być wiele osób o takim samym imieniu i nazwisku).

W odpowiedzi firma windykacyjna twardo stała przy swoim, nie zgodziła się na wykreślenie z rejestru długów, ale zobowiązała się do przesłania umowy, gdy ją uzyska od firmy telekomunikacyjnej. Mijały miesiące lecz firma windykacyjna nie przesyłała tej umowy. Wobec takiego dictum wystosowałem kolejne pismo, w którym stanowczo zażądałem przesłania umowy pod rygorem uznania, że firma windykacyjna posiada wiedzę o tym, że rzekome zobowiązanie przypisywane mojej Mocodawczyni nie istnieje, gdyż istnieje prawdopodobieństwo, że wynika z umowy zawartej w wyniku przestępstwa. Dość szybko przyszła odpowiedź. Firma windykacyjna tłumaczyła się, że nie może przesłać umowy, bo firma telekomunikacyjna nie przekazała jej, ale w związku z tym, że istnieje prawdopodobieństwo, że umowa została zawarta w wyniku przestępstwa, to odstępują od windykacji i usuwają z rejestru długów wszelkie dane o rzekomym zadłużeniu Pani Krystyny.

Coś chyba było na rzeczy z tym „zawarciem umowy w wyniku przestępstwa” :), ale moja klientka nie chciała dalej drążyć tematu, była zadowolona, że przestaną ją nękać za cudzy dług.

Morał z tego taki, że nie warto poddawać się agresywnym poczynaniom firm windykacyjnych. Zwłaszcza, gdy dochodzą zwrotu długu od niewłaściwej osoby 🙂 Ale nawet jeśli rzeczywiście masz zadłużenie, to musisz mieć świadomość, że masz swoje prawa. Warto sprawdzić np., czy dług nie jest przedawniony, czy jego wysokość jest prawidłowa, czy informacja o zadłużeniu została wpisana do rejestru długów zgodnie z odpowiednią procedurą.

Jeśli masz podobny problem, to zapraszam do zostawienia komentarza lub do bezpośredniego kontaktu ze mną.