Jeszcze o pułapkach podatkowych przy zakupie mieszkania

Zwykły wpis

W poprzednim wpisie opisałem autentyczną historię popadnięcia w kłopoty podatkowe po zakupie mieszkania swojej córce przez rodziców. Konkluzja tamtego wpisu jest taka, że jeśli rodzice kupują swojemu dziecku mieszkanie za własne zaoszczędzone pieniądze, czy też pochodzące z kredytu, to dochodzi do darowizny tych pieniędzy na rzecz dziecka. Aby darowizna ta nie była opodatkowana należy w urzędzie skarbowym złożyć formularz SD-Z2 w ciągu 6 miesięcy od podpisania aktu notarialnego. Musisz Czytelniku o tym wiedzieć, bo może się zdarzyć, że notariusz nie poinformuje Cię o tym. A jeśli tego nie zrobisz, to zapłacisz podatek, nawet w wysokości 20% od wartości mieszkania!

Dziś inna historia z życia wzięta z zakupem mieszkania dla swojego dziecka w tle.

Urząd skarbowy zorientował się, że młoda osoba (dajmy na to, że Zuzanna – imię zmienione) zakupiła mieszkanie na współwłasność z matką. Szybko urzędnicy sprawdzili dochody tej młodej osoby i wyszło im, że Zuzanny nie było stać na zakup udziału w mieszkaniu z własnych pieniędzy. Następnie sprawdzili czy Zuzanna zgłosiła w urzędzie jakieś darowizny lub pożyczki i wyszło, że nie. Zatem urzędnikom nie pozostawało nic innego, jak wezwać Zuzannę do urzędu skarbowego.

Pierwszy osobisty kontakt z urzędnikiem fiskusa młodej, dopiero wchodzącej w dorosłe życie, osoby musiał być stresujący, możemy to sobie wyobrazić. Zuzanna powiedziała urzędnikowi, zgodnie z prawdą, że na wspólny z mamą zakup mieszkania obie wspólnie zaciągnęły kredyt. Na potwierdzenie tych słów przedłożono umowę kredytową. Ot zagwozdka – myśli urzędnik – chyba wszystko w porządku.

Ale urząd nie daje tak od razu za wygraną… Ktoś w końcu wykoncypował, że skoro Zuzanna  niewiele zarabia, więc ciężko jej by było spłacać raty kredytu, to zapewne kredyt spłaca matka. A wtedy każda taka rata spłacona wyłącznie przez matkę, to darowizna  pieniędzy matki na rzecz córki w wysokości proporcjonalnej do wielkości udziału córki w mieszkaniu. A wówczas wiadomo – podatek od darowizny do zapłacenia. Sprytnie to wykoncypowano. Wobec takiej koncepcji, urząd zapytał pisemnie Zuzannę, kto spłaca raty kredytu.  Ona – zgodnie z prawdą – przyznała, że w całości mama, bo ją na razie nie stać.

Mamy cię! – mógł pomyśleć urzędnik zajmujący się tą sprawą, ale nie siedzimy w głowie tego urzędnika, więc nie wiemy, czy tak pomyślał 🙂

 Ostatecznie jednak urząd żadnego podatku od Zuzanny nie pozyskał.

Po głębszej analizie prawnej zagadnienia okazało się, że w tej sytuacji nie mamy do czynienia z darowizną. A dlaczego? Mówiąc najprościej, jak się da. Darowizna to przysporzenie w majątku innej osoby kosztem swojego majątku bez oczekiwania kiedykolwiek zwrotu przekazanego majątku. Tymczasem w opisywanym przypadku, zgodnie z umową kredytową zarówno matka jak i córka były zobowiązane solidarnie do spłaty kredytu. A to oznacza, że obie były zobowiązane do spłaty całego kredytu, a nie tylko jego proporcjonalnej swojej części. Czyli matka płacąc samodzielnie raty kredytu wcale nie spłacała w części również długu córki, jak myślał urząd, ale spłacała wyłącznie swój dług wobec banku. A poza tym, zgodnie z Kodeksem cywilnym, gdy matka spłaci całość kredytu, to teoretycznie może zażądać od córki zwrotu połowy kredytu, który spłaciła niejako za nią. Dlatego, ewentualne przysporzenie w majątku córki przez to, że matka spłaca całość kredytu i tym samym zwalnia również córkę z długu kredytowego, jest tylko pozorne. W momencie, gdy matka spłaci całość długu, to ustanie stosunek prawny między bankiem a współkredytobiorcami, ale powstanie nowy stosunek prawny, w którym wierzycielem będzie matka, zaś dłużnikiem córka. A więc w majątku córki nie będzie przysporzenia, ale ciągle będzie istnieć zobowiązanie pasywne (dług), z tymże już w stosunku do innego wierzyciela (w stosunku do mamy, a nie banku).

Nie wiem, czy nie za bardzo zagmatwałem to wyjaśnienie, ale konkludując – po spłaceniu nawet całego kredytu tylko przez matkę, ta może hipotetycznie żądać od swojej córki zwrotu zapłaconej „za nią” części kredytu i dlatego nie jest to darowizna. A że najprawdopodobniej z tej możliwości matka nigdy nie skorzysta, to już inna bajka 🙂 Najważniejsze, że w tym konkretnym przypadku nie istnieje darowizna, od której należałoby zapłacić podatek.

Myślę jednak, że jeśli planujesz zakup mieszkania właśnie w ten sposób (na wspólny kredyt rodzica i dziecka, gdzie całość albo większość kredytu spłaci rodzic), to dla Twojego bezpieczeństwa lepiej jest złożyć w skarbówce formularz SD-Z2 po konsultacji z urzędem, jaka tam panuje praktyka w tym zakresie. Wówczas masz z głowy niepotrzebny stres związany z kontaktami z urzędem. A jeśli jesteś już w takiej sytuacji i urząd zainteresował się Twoją sytuacją, to możesz bronić się powyższą argumentacją a w razie potrzeby dodatkowych wyjaśnień po prostu zostaw poniżej komentarz lub skontaktuj się ze mną mailowo, chętnie pomogę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s