Bank nie może wypowiedzieć umowy kredytowej pod warunkiem

Zwykły wpis

Dostałeś z sądu przesyłkę z nakazem zapłaty zobowiązującym Cię do zwrotu całości kredytu, który bank wypowiedział? A może taki nakaz zapłaty lub wyrok sądowy już się uprawomocnił albo wydany został bankowy tytuł egzekucyjny i bank przez komornika egzekwuje od Ciebie zaległość.

Koniecznie sprawdź korespondencję z bankiem. Dlaczego? Bo niektóre sądy uznają za nieskuteczne wypowiedzenie przez bank umowy kredytu pod warunkiem, że zadłużenie nie zostanie uregulowane w terminie wskazanym przez bank. W praktyce często to wygląda tak, że w sytuacji braku płatności rat kredytowych banki wysyłają do kredytobiorców wezwania do zapłaty zaległości, jednocześnie w tym piśmie „strasząc”, że brak terminowej spłaty oznaczać będzie wypowiedzenie umowy kredytowej i konieczność natychmiastowej spłaty całości kredytu. Po takim warunkowym wypowiedzeniu, jeśli dłużnik nie spłacił zaległości, banki kierują sprawy do sądu. Niektóre sądy uważają taką praktykę za nieprawidłową, bo kredytobiorca powinien być jednoznacznie poinformowany przez bank o wypowiedzeniu umowy, bank nie może tego robić pod warunkiem nieuregulowania zaległości. W konsekwencji w takim przypadku, skoro nie było wypowiedzenia, to umowa kredytowa ciągle obowiązuje, a bank nie mógł wystawić bankowego tytułu egzekucyjnego, czy uzyskać nakazu zapłaty albo wyroku zasądzającego zwrot całego kredytu.

Dlatego sprawdź pisma od banku – może otrzymałeś tylko oświadczenie o warunkowym wypowiedzeniu umowy kredytowej, a więc np. wezwanie do zapłaty z „groźbą” uznania tego pisma za wypowiedzenie umowy w przypadku braku zapłaty i nie otrzymałeś definitywnego oświadczenia o wypowiedzeniu umowy. W takim przypadku możesz bronić się zarzutem nieistnienia dochodzonego albo już zasądzonego zobowiązania ze względu na brak wypowiedzenia umowy. Koniecznie wpisz to w sprzeciwie od nakazu zapłaty (zarzutach od nakazu zapłaty). Jeśli zaś już toczy się przeciwko Tobie postępowanie egzekucyjne, możesz spróbować wystąpić do sądu z powództwem o pozbawienie wykonalności tytułu wykonawczego.

Jeśli potrzebujesz bliższych wyjaśnień zostaw komentarz lub skontaktuj się bezpośrednio ze mną przez formularz znajdujący się tutaj albo pisząc na mój adres mail: sebastian.catewicz@gmail.com.

Reklamy

Gdy firma windykacyjna żąda od ciebie cudzego długu

Zwykły wpis

Wyobraź sobie Czytelniku, jakie musiało być zaskoczenie pewnej starszej pani, załóżmy, że miała na imię Krystyna, gdy znalazła w swojej skrzynce pocztowej pismo od pewnej bardzo znanej firmy windykacyjnej wzywające do zapłaty kilkuset złotych z tytułu niezapłaconych faktur na rzecz pewnego bardzo znanego operatora telefonii komórkowej. Firma straszyła oczywiście pozwem sądowym i dodatkowymi kosztami procesu i egzekucji oraz wpisem do rejestru długu, co uniemożliwi wzięcie kredytu, czy zakupy na raty. Łaskawie jednak dług rozkładała na raty.

Starsza pani wraz z mężem, pomimo skromnych emerytur, wszystkie rachunki opłacali w terminach. Skąd zatem to wezwanie do zapłaty? – zachodzą w głowę. Pewnie jakaś pomyłka, trzeba zadzwonić i wyjaśnić – rozsądnie powiedziała starsza pani. Jednakże rozmowa telefoniczna nic nie wyjaśniła. Pani po drugiej stronie telefonu grzecznie acz stanowczo powiedziała, że są nieopłacone faktury wystawione na Pani Krystyny imię i nazwisko, zapłacić trzeba, inaczej komornik, wpis do rejestru długów i inne plagi egipskie. Starsi państwo tylko ręce załamali i już skłonni byli zapłacić.

Na szczęście sprawa starszej pani trafiła do mnie. Termin zapłaty rzekomo nieopłaconych faktur upływał w roku 2009, a więc roszczenie firmy windykacyjnej było już przedawnione (roszczenia z umów o świadczenie usług telekomunikacyjnych przedawniają się po trzech latach od terminu płatności danej faktury). Dlatego zapewne firma windykacyjna nie wszczęłaby procesu sądowego, a nawet jeśli, to wystarczyłoby w sądzie podnieść zarzut przedawnienia i sąd nie zasądzi takiej należności. A jak nie będzie wyroku sądowego, to komornik nie przyjdzie do mieszkania, nie zajmie emerytury – groźby firmy windykacyjnej w tym zakresie, to strachy na lachy.

Pozostaje jednak problem figurowania w rejestrze długów, bo tam zgodnie z prawem mogą być zapisane długi nawet przedawnione. Wypytałem dokładnie Panią Krystynę o tę sprawę, sprawdziłem dokumenty i co się okazało? Po pierwsze to, że firma windykacyjna wysłała wezwanie do zapłaty zawierające ostrzeżenie o zamiarze wpisania danych o zadłużeniu do rejestru długów (a formalnie rzecz biorąc do biura informacji gospodarczej) listem zwykłym. Tymczasem zgodnie z prawem biuro informacji gospodarczej (prowadzące tzw. rejestr długów) może wpisać do rejestru informację o długu tylko wówczas, gdy wierzyciel wykaże, że wysłał do dłużnika wezwanie do zapłaty listem poleconym. A więc już tutaj mamy powód do wykreślenia Pani Krystyny z rejestru długów. Ale po drugie i istotniejsze, starsza pani zarzekała się, że nigdy nie miała telefonu w tej właśnie firmie telekomunikacyjnej.

Napisałem zatem reklamację z żądaniem wykreślania mojej klientki z rejestru długów z powodu braku wystosowania wezwania do zapłaty listem poleconym. Zażądałem również przesłania potwierdzonej za zgodność z oryginałem kopii umowy o usługi telekomunikacyjne, z której rzekomo wynika zadłużenie, celem zweryfikowania prawdziwości podpisu i danych abonenta (podejrzewaliśmy, że albo ktoś bezprawnie posłużył się danymi Pani Krystyny i podrobił podpis albo po prostu firma windykacyjna pomyliła osoby, albowiem Pani Krystyna nosi popularne nazwisko i może być wiele osób o takim samym imieniu i nazwisku).

W odpowiedzi firma windykacyjna twardo stała przy swoim, nie zgodziła się na wykreślenie z rejestru długów, ale zobowiązała się do przesłania umowy, gdy ją uzyska od firmy telekomunikacyjnej. Mijały miesiące lecz firma windykacyjna nie przesyłała tej umowy. Wobec takiego dictum wystosowałem kolejne pismo, w którym stanowczo zażądałem przesłania umowy pod rygorem uznania, że firma windykacyjna posiada wiedzę o tym, że rzekome zobowiązanie przypisywane mojej Mocodawczyni nie istnieje, gdyż istnieje prawdopodobieństwo, że wynika z umowy zawartej w wyniku przestępstwa. Dość szybko przyszła odpowiedź. Firma windykacyjna tłumaczyła się, że nie może przesłać umowy, bo firma telekomunikacyjna nie przekazała jej, ale w związku z tym, że istnieje prawdopodobieństwo, że umowa została zawarta w wyniku przestępstwa, to odstępują od windykacji i usuwają z rejestru długów wszelkie dane o rzekomym zadłużeniu Pani Krystyny.

Coś chyba było na rzeczy z tym „zawarciem umowy w wyniku przestępstwa” :), ale moja klientka nie chciała dalej drążyć tematu, była zadowolona, że przestaną ją nękać za cudzy dług.

Morał z tego taki, że nie warto poddawać się agresywnym poczynaniom firm windykacyjnych. Zwłaszcza, gdy dochodzą zwrotu długu od niewłaściwej osoby 🙂 Ale nawet jeśli rzeczywiście masz zadłużenie, to musisz mieć świadomość, że masz swoje prawa. Warto sprawdzić np., czy dług nie jest przedawniony, czy jego wysokość jest prawidłowa, czy informacja o zadłużeniu została wpisana do rejestru długów zgodnie z odpowiednią procedurą.

Jeśli masz podobny problem, to zapraszam do zostawienia komentarza lub do bezpośredniego kontaktu ze mną.

O zakupie mieszkania dla dziecka po raz trzeci

Zwykły wpis

W poprzednim wpisie opisałem perypetie pewnej młodej osoby (Zuzanny) z urzędnikami skarbowymi związane z zakupem przez nią mieszkania z kredytu hipotecznego zaciągniętego razem ze swoim rodzicem. Pokrótce przypomnę, że skarbówka chciała nałożyć dodatkowy podatek od darowizny tylko za to, że raty kredytu wspólnie zaciągniętego na zakup mieszkania dla Zuzanny spłacała tylko jej matka. Ostatecznie w przypadku, który opisywałem urząd skarbowy nie zażądał tego podatku, bo po głębszej analizie prawnej tego zagadnienia okazało się, że w takiej sytuacji nie mamy do czynienia z darowizną (myślę, że mogę się przyznać, że w tej analizie prawnej uczestniczyłem, jako prawnik tego organu podatkowego 🙂 ). Nie chcę się tutaj powtarzać, dlatego po szczegóły odsyłam do właściwego postu.

Zdarzały się jednak przypadki, gdy organy podatkowe w takich sytuacjach nie odpuszczały i nakładały podatek do zapłaty. Część z takich podatników odwoływało się do sądów. I wygląda na to, że w sądach kształtuje się korzystna dla podatników linia orzecznicza potwierdzająca moją interpretację tego zagadnienia. Ostatnio Naczelny Sąd Administracyjny potwierdził takie stanowisko w  precedensowym wyroku z dnia  30 listopada 2016 r., sygn. II FSK 3560/14. Wyrok możesz pobrać klikając tu. Piszą też o tym tu.

Dlatego, jeśli jesteś w sytuacji jak Zuzanna, a urząd skarbowy nie chce odpuścić, koniecznie złóż w urzędzie pismo, w którym powołasz się na powyższy wyrok NSA i przywołasz argumentację opisaną szczegółowo w moim poprzednim wpisie. Jeśli nie wiesz, jak sformułować takie pismo możesz napisać do mnie korzystając z formularza kontaktowego dostępnego tutaj albo bezpośrednio na mój mail: sebastian.catewicz@gmail.com – chętnie pomogę.

Pamiętaj jednak, że powyższe dotyczy tylko sytuacji, gdy rodzic wraz z dzieckiem zaciągnął wspólnie kredyt na zakup mieszkania dla swojego dziecka. Sprawa wygląda zupełnie inaczej, gdy kredyt na zakup mieszkania dla swojego dziecka zaciąga tylko sam rodzic! Jak uniknąć dodatkowego podatku od darowizny w takiej sytuacji pisałem tu.

Jeśli masz pytania, chciałbyś wyjaśnić jakieś kwestie zapraszam do zostawienia komentarza lub do bezpośredniego kontaktu ze mną.

Jeszcze o pułapkach podatkowych przy zakupie mieszkania

Zwykły wpis

W poprzednim wpisie opisałem autentyczną historię popadnięcia w kłopoty podatkowe po zakupie mieszkania swojej córce przez rodziców. Konkluzja tamtego wpisu jest taka, że jeśli rodzice kupują swojemu dziecku mieszkanie za własne zaoszczędzone pieniądze, czy też pochodzące z kredytu, to dochodzi do darowizny tych pieniędzy na rzecz dziecka. Aby darowizna ta nie była opodatkowana należy w urzędzie skarbowym złożyć formularz SD-Z2 w ciągu 6 miesięcy od podpisania aktu notarialnego. Musisz Czytelniku o tym wiedzieć, bo może się zdarzyć, że notariusz nie poinformuje Cię o tym. A jeśli tego nie zrobisz, to zapłacisz podatek, nawet w wysokości 20% od wartości mieszkania!

Dziś inna historia z życia wzięta z zakupem mieszkania dla swojego dziecka w tle.

Urząd skarbowy zorientował się, że młoda osoba (dajmy na to, że Zuzanna – imię zmienione) zakupiła mieszkanie na współwłasność z matką. Szybko urzędnicy sprawdzili dochody tej młodej osoby i wyszło im, że Zuzanny nie było stać na zakup udziału w mieszkaniu z własnych pieniędzy. Następnie sprawdzili czy Zuzanna zgłosiła w urzędzie jakieś darowizny lub pożyczki i wyszło, że nie. Zatem urzędnikom nie pozostawało nic innego, jak wezwać Zuzannę do urzędu skarbowego.

Pierwszy osobisty kontakt z urzędnikiem fiskusa młodej, dopiero wchodzącej w dorosłe życie, osoby musiał być stresujący, możemy to sobie wyobrazić. Zuzanna powiedziała urzędnikowi, zgodnie z prawdą, że na wspólny z mamą zakup mieszkania obie wspólnie zaciągnęły kredyt. Na potwierdzenie tych słów przedłożono umowę kredytową. Ot zagwozdka – myśli urzędnik – chyba wszystko w porządku.

Ale urząd nie daje tak od razu za wygraną… Ktoś w końcu wykoncypował, że skoro Zuzanna  niewiele zarabia, więc ciężko jej by było spłacać raty kredytu, to zapewne kredyt spłaca matka. A wtedy każda taka rata spłacona wyłącznie przez matkę, to darowizna  pieniędzy matki na rzecz córki w wysokości proporcjonalnej do wielkości udziału córki w mieszkaniu. A wówczas wiadomo – podatek od darowizny do zapłacenia. Sprytnie to wykoncypowano. Wobec takiej koncepcji, urząd zapytał pisemnie Zuzannę, kto spłaca raty kredytu.  Ona – zgodnie z prawdą – przyznała, że w całości mama, bo ją na razie nie stać.

Mamy cię! – mógł pomyśleć urzędnik zajmujący się tą sprawą, ale nie siedzimy w głowie tego urzędnika, więc nie wiemy, czy tak pomyślał 🙂

 Ostatecznie jednak urząd żadnego podatku od Zuzanny nie pozyskał.

Po głębszej analizie prawnej zagadnienia okazało się, że w tej sytuacji nie mamy do czynienia z darowizną. A dlaczego? Mówiąc najprościej, jak się da. Darowizna to przysporzenie w majątku innej osoby kosztem swojego majątku bez oczekiwania kiedykolwiek zwrotu przekazanego majątku. Tymczasem w opisywanym przypadku, zgodnie z umową kredytową zarówno matka jak i córka były zobowiązane solidarnie do spłaty kredytu. A to oznacza, że obie były zobowiązane do spłaty całego kredytu, a nie tylko jego proporcjonalnej swojej części. Czyli matka płacąc samodzielnie raty kredytu wcale nie spłacała w części również długu córki, jak myślał urząd, ale spłacała wyłącznie swój dług wobec banku. A poza tym, zgodnie z Kodeksem cywilnym, gdy matka spłaci całość kredytu, to teoretycznie może zażądać od córki zwrotu połowy kredytu, który spłaciła niejako za nią. Dlatego, ewentualne przysporzenie w majątku córki przez to, że matka spłaca całość kredytu i tym samym zwalnia również córkę z długu kredytowego, jest tylko pozorne. W momencie, gdy matka spłaci całość długu, to ustanie stosunek prawny między bankiem a współkredytobiorcami, ale powstanie nowy stosunek prawny, w którym wierzycielem będzie matka, zaś dłużnikiem córka. A więc w majątku córki nie będzie przysporzenia, ale ciągle będzie istnieć zobowiązanie pasywne (dług), z tymże już w stosunku do innego wierzyciela (w stosunku do mamy, a nie banku).

Nie wiem, czy nie za bardzo zagmatwałem to wyjaśnienie, ale konkludując – po spłaceniu nawet całego kredytu tylko przez matkę, ta może hipotetycznie żądać od swojej córki zwrotu zapłaconej „za nią” części kredytu i dlatego nie jest to darowizna. A że najprawdopodobniej z tej możliwości matka nigdy nie skorzysta, to już inna bajka 🙂 Najważniejsze, że w tym konkretnym przypadku nie istnieje darowizna, od której należałoby zapłacić podatek.

Myślę jednak, że jeśli planujesz zakup mieszkania właśnie w ten sposób (na wspólny kredyt rodzica i dziecka, gdzie całość albo większość kredytu spłaci rodzic), to dla Twojego bezpieczeństwa lepiej jest złożyć w skarbówce formularz SD-Z2 po konsultacji z urzędem, jaka tam panuje praktyka w tym zakresie. Wówczas masz z głowy niepotrzebny stres związany z kontaktami z urzędem. A jeśli jesteś już w takiej sytuacji i urząd zainteresował się Twoją sytuacją, to możesz bronić się powyższą argumentacją a w razie potrzeby dodatkowych wyjaśnień po prostu zostaw poniżej komentarz lub skontaktuj się ze mną mailowo, chętnie pomogę.

Kupujesz mieszkanie swojemu dziecku? Nie wpadnij w pułapkę!

Zwykły wpis

Dzisiaj o tym, jak rodzice, chcący wspomóc swoje dorosłe czy dorastające pociechy przez zakup (współfinansowanie zakupu) im mieszana, mogą wpaść w prawną pułapkę.

Sprawa z życia wzięta. Rodzice chcą zakupić mieszkanie swojej 20-letniej córce. Znajdują odpowiednie lokum, uzgadniają cenę ze sprzedającymi, dostają kredyt hipoteczny. Udają się razem z córką do notariusza. Nabywcami mieszkania w ¼ są rodzice, a w ¾ córka. Pieniądze na zakup mieszkania pochodzą w części z oszczędności rodziców a w pozostałej części z kredytu przez nich zaciągniętego. Notariusz pobiera i odprowadza do urzędu skarbowego tylko odpowiednią kwotę podatku od czynności cywilnoprawnych (od sprzedaży). Zarówno on jak i nabywcy mieszkania myślą, że na ten moment są to wszystkie obowiązki względem skarbówki.

I tutaj jest wielki błąd, którego nie dostrzegli ani nabywcy (co tu się dziwić, przecież to zwykli ludzie, bez wiedzy prawniczej, do tego działający w zaufaniu do notariusza, że zadbał o wszelkie formalności, w tym również podatkowe) ani, co gorsza, notariusz (a przecież prawnik).

Zauważcie, że córka przed podpisaniem aktu notarialnego, a więc przed nabyciem mieszkania w udziale ¾, nie miała w swoim majątku pieniędzy na pokrycie ceny na kupno tego udziału. Pieniądze na to mieli tylko rodzice. A więc w momencie zawarcia umowy sprzedaży mieszkania doszło do darowizny tych pieniędzy na rzecz córki z majątku jej rodziców, z przeznaczeniem na zakup udziału we własności mieszkania.

A skoro doszło do darowizny to powstaje po stronie obdarowanej (a więc córki w tym przypadku) obowiązek zapłaty podatku od tej czynności. Co prawda darowizny pomiędzy najbliższymi członkami rodziny są zwolnione z podatku, ale trzeba w ciągu 6 miesięcy od powstania obowiązku podatkowego (w opisywanej sprawie od sporządzenia aktu notarialnego zakupu mieszkania) zgłosić w urzędzie skarbowym tę darowiznę.

Wystarczyło zatem tylko wypełnić prosty formularz SD-Z2 i złożyć go w skarbówce w odpowiednim terminie i problem z głowy, podatku do zapłaty nie ma. Ale żeby to zrobić, trzeba by w ogóle wiedzieć, że doszło do darowizny.

W opisywanej sprawie zgłoszenie SD-Z2 nie zostało złożone, czyli nie ma zwolnienia z podatku, a więc trzeba zapłacić podatek. Kwestią czasu było aż urząd skarbowy zorientuje się, że córka nabyła mieszkanie (wszystkie akty notarialne wędrują do urzędu skarbowego), a nie miała ona w latach poprzednich dochodów na tyle dużych, aby mogły pokryć koszt zakupu mieszkania (wszak co roku spowiadamy się fiskusowi z dochodów składając PITy).

Skarbówka wszczęła więc czynności sprawdzające z uwagi na nieujawnione przychody i zapytała córki skąd wzięła pieniądze na zakup mieszkania. Ta odpowiedziała, że to rodzice zakupili jej udział w mieszkaniu w części za swoje oszczędności a w części z kredytu. A więc de facto przyznała, że otrzymała darowiznę. Uratowała się tym przed karnym podatkiem z tytułu nieujawnionych przychodów, który wynosi aż 75%, ale za to naraziła się na podatek od darowizny, i to nie w zwykłej skali, ale sankcyjny 20%.

Tak więc chęć pomocy rodziców swojemu dziecku, połączona z niewiedzą co do skutków podatkowych czynności, zostaje ukarana ogromnym podatkiem do zapłaty, bo w tym konkretnym omawianym przeze mnie przypadku, to łącznie z odsetkami ok. 40 tys. zł.

Ale lepiej nie narażać się na takie nieprzyjemności, prawda?

Po prostu, jeśli drogi czytelniku masz sprawę podobną do tej opisywanej przeze mnie, pamiętaj o złożeniu do urzędu skarbowego zgłoszenia SD-Z2 w odpowiednim terminie. A jeśli masz wątpliwości, przejdź się do urzędu skarbowego i tam popytaj pracowników.

Czasami zaś, zwłaszcza jeśli w grę wchodzi skomplikowana sytuacja i duże pieniądze, warto zastanowić się czy nie powierzyć doświadczonemu prawnikowi zlecenia zadbania o to, aby nie było żadnych prawnych problemów przy zakupie mieszkania.

A w jednym z kolejnych wpisów o tym, jak łatwo można podobną sytuację korzystnie rozwiązać nawet bez potrzeby zawracania sobie głowy składaniem formularza SD-Z2.

Masz swoje zdanie na ten temat? Podziel się w komentarzu.

Ja swoje ogólne zdanie na temat podejścia naszego państwa do podatników, przez tworzony przez siebie system prawny, na pewno w którymś z przyszłych wpisów ujawnię.

Czy można odzyskać już zapłacony podatek? Wpis tylko dla żołnierzy zawodowych

Zwykły wpis

Postanowiłem, że i tym razem podzielę się z Tobą wiedzą zdobytą podczas pracy w organach podatkowych. Będzie to wpis o tym, jak odzyskać niesłusznie zapłacony podatek. Tak, dobrze słyszysz drogi czytelniku – podatek może być zapłacony niesłusznie i, co najlepsze, można te pieniądze odzyskać.

Tylko dla żołnierzy

Jednak ten dzisiejszy wpis zainteresuje właściwie tylko zawodowych żołnierzy. Może kiedyś napiszę o odzyskiwaniu podatku przez inne grupy podatników, w każdym bądź razie obiecuję, że jeśli będę jeszcze pisał na tym blogu o podatkach, to nie będą to tylko podatki żołnierzy:)

Do rzeczy: w latach 2010 – 2011 Wojskowa Agencja Mieszkaniowa wypłacając żołnierzom tzw. świadczenia mieszkaniowe potrącała z nich zaliczki na podatek dochodowy. Po 2011 r. świadczenia te zostały w sposób jednoznaczny i niebudzący wątpliwości zwolnione z podatku. Ale w okresie 2010 – 2011 przepisy nie były jasne i nie do końca było wiadomo, jak to jest z tym zwolnieniem, dlatego też WAMy wolały dmuchać na zimne i potrącać podatek, niż potem narażać się na sprawy z fiskusem.

„Ze skarbówką, Panie, nie wygrasz…”

Ale trafiali się żołnierze, którzy wgłębiając się w temat dochodzili do przekonania, że wypłacone im świadczenia mieszkaniowe nie powinny być pomniejszone o podatek. I dlatego wnosili do urzędów skarbowych o zwrot nadpłaty z tego tytułu. Skarbówka, jak to skarbówka, odmawiała zwrotu pieniędzy twierdząc, że zwolnienie z podatku nie przysługuje. Niektórzy po takiej odmownej decyzji dawali sobie spokój, zapewne konkludując, że „ze skarbówką nikt jeszcze nie wygrał” albo w jakiś dosadniejszy sposób wyrażając swój stosunek do urzędu skarbowego (szczerze… akurat w tym przypadku to pretensje należałoby kierować nie do urzędników fiskusa ale do wybieranych przez siebie posłów i senatorów, którzy powołali rząd z takim ministrem finansów, który nie potrafił dopilnować, żeby jego służby przygotowały właściwie brzmiące przepisy i którzy następnie uchwalili tak niejasne przepisy).

Co na to sądy?

Niektórzy jednak nie dawali za wygraną i odwoływali się do sądów. A tam… no właśnie, jedne sądy uznawały, że rację ma skarbówka a inne, że rację ma podatnik i należy mu się zwrot podatku. Wielka loteria... w takich samych stanach faktycznych jedni otrzymywali pieniądze inni nie. Ot, typowa konsekwencja tego, że w naszym państwie został stworzony zły system podatkowy.

Teraz masz niepowtarzalną szansę

Ale teraz, analizując najnowsze wyroki, można dojść do wniosku, że sądy zdecydowały się na linię orzeczniczą korzystną dla podatników, czyli właśnie dla Ciebie żołnierzu.

Także czytelniku, jeśli ta sprawa dotyczy Ciebie, składaj do urzędu skarbowego wniosek o nadpłatę wraz z korektą deklaracji i czekaj na rozstrzygnięcie. Biorąc pod uwagę aktualną linię orzeczniczą sądów właśnie teraz masz duże prawdopodobieństwo, że będzie ono dla Ciebie korzystne, a jeśli nie to masz dużą szansę na wygraną przed sądem. Ale raczej nie zwlekaj, bo z sądami bywa różnie, dziś większość orzeka tak, a za jakiś czas może inaczej.

Masz jakieś pytania, może masz własne doświadczenia ze skarbówką w takiej sprawie? Podziel się w komentarzu. Może dla kogoś okaże się to pomocne.

Hipoteka za długi podatkowe i niepowtarzalna szansa na jej wykreślenie z księgi wieczystej

Zwykły wpis

Dziś temat, z którym się spotkałem, gdy jeszcze pracowałem w skarbówce. I stąd wiem, że jest to temat dotykający wielu osób. Być może jesteś jedną z nich, więc mam nadzieję, że poniższa notka okaże Ci się pomocna. Jest to ważna wiadomość dla wszystkich tych, którym urząd skarbowy ustanowił hipotekę przymusową na ich nieruchomościach za długi podatkowe.

Pisząc najprościej jak się da.
Zobowiązanie podatkowe (czyli obowiązek zapłaty podatku) przedawnia się co do zasady po 5 latach licząc od końca roku, gdy zobowiązanie to powstało. Gdy upłynie termin przedawnienia obowiązek zapłaty podatku po prostu wygasa. Jeżeli podatnik uchyla się z zapłatą podatku, urząd skarbowy w przeciągu tych 5 lat może na jego nieruchomości ustanowić hipotekę przymusową. I wtedy – uważasz – tenże podatek nie przedawnia się NIGDY. Tylko tyle, że po tych 5 latach skarbówka może wyegzekwować dług tylko poprzez sprzedaż nieruchomości zabezpieczonej hipoteką.

Zauważ, jakie to groźne. Wpadasz w długi podatkowe, nieraz zdarza się to bez twojej winy (jakieś np. potknięcie w biznesie) i wystarczy, że masz na własność mieszkanie, czy jakiś lokal, w którym prowadzisz działalność i twój dług podatkowy nie przedawni się nigdy, pozostajesz z długiem na wieczność albo tracisz mieszkanie/ lokal gospodarczy. Choć uczciwie trzeba przyznać, że nie brakuje też cwaniaczków bardzo dobrze prosperujących np. na wyłudzeniach VATu. Jako bat na takich nieuczciwych obywateli taka regulacja może i byłaby pożądana, ale jednocześnie z nieuczciwymi polegną i uczciwi.

Na szczęście istnieje Trybunał Konstytucyjny, który w październiku 2013 r. orzekł, że taka sytuacja jest niedopuszczalna, a przepis ustanawiającą taką regułę jest niekonstytucyjny. Jednakże TK badał ten przepis w brzmieniu z lat 1998 – 2002 i pozbawił go mocy obowiązującej jedynie w tym okresie.

Co to może oznaczać dla Ciebie?
Ano to, że jeśli w tych latach urząd skarbowy ustanowił na Twojej nieruchomości hipotekę przymusową i do dnia dzisiejszego nieruchomości nie sprzedał, to hipoteka wygasła wraz z upływem terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego (czyli co do zasady po 5 latach, chyba że nastąpiło przerwanie albo zawieszenie biegu terminu przedawnienia – nie mam tu miejsca na tłumaczenie cóż to takiego, ale w każdej konkretnej sprawie trzeba dokładnie badać kiedy upływa ten termin, bo może być różny w różnych sprawach).

A gdy hipoteka wygasła to co?
A „tylko” to, że skarbówka już nie może sprzedać Twojego mieszkania, a jeśli nadal w księdze wieczystej masz wpisaną tę hipotekę to możesz wystąpić do Twojego urzędu skarbowego albo o to, żeby wystąpił do sądu o wykreślenie hipoteki albo o to żeby dał Ci na piśmie oświadczenie, że hipoteka już wygasła i wtedy sam składasz do sądu wniosek o wykreślenie hipoteki wraz z tym oświadczeniem (praktyka sądów i urzędów jest tu różna).

Ale uwaga! Urzędy mogą się jeszcze bronić przed takim rozwiązaniem, choć takie powinno być stosowane. Dlatego jeśli spotkasz się z odmową urzędu co do wykreślenia hipoteki, lepiej skorzystaj z pomocy fachowego prawnika zanim pojawią się nieodwracalne skutki zaniedbań.

Zastanawiasz się zapewne teraz: a co z hipotekami ustanowionymi przez skarbówkę po 2002 r.? A to już temat na kolejny wpis.

Tymczasem jeśli masz taki problem, jak ten wyżej opisany, i masz jeszcze jakąś wątpliwość albo pytanie to zostaw proszę komentarz albo napisz do mnie na maila. Postaram się pomóc.